środa, 10 kwietnia 2013

jak możesz walczyć o swoje marzenia, w ogóle o swoje życie, o siebie, kiedy wszystko co dotychczas uważałeś za pewne odeszło.
z dnia na dzień tracimy, przyjaciół, bliskich, miłość- śmierć, nienawiść.
szukam wciąż odpowiedzi 'po co rano wstać, po co być, taka marna, krucha, po co?'
ale jedno jest pewne- póki szukam- ŻYJĘ.

jestem. żyję. trwam choć nieudolnie.
PO CO?
nie wiem.
wciąż liczę, że jutro będzie inne niż dzisiaj, będzie LEPSZE, będzie SENSOWNE.

piątek, 22 marca 2013

spadam, upadam.
nic nie czuje, zapadam w bezruchu, trace kontrole, zupelna stagnacja.
cierpienie, rozgoryczenie - krzyczę milcząc.
nieme wycie z bólu rozrywa od środka. wszystko straciło barwy, trzęsące się dłonie nie mogące utrzymać papierosa, oczy zapuchnięte
100% uwagi na niej- ZDRADA
chcesz nienawidzic, kochasz jeszcze bardziej.
zdeptano uczucia, zdeptano serce, PONIŻONO CZŁOWIEKA.
nie moge juz ufac, nie moge juz kochac.
nie potrafie czuć. nie ma emocji. jest pustka przeplatana bolem w nieoczekiwanych chwilach slabosci i naplywach wspomnien.
dotarło, jestem swiadoma- porzucona.

piątek, 1 marca 2013

nieważne jak by się starać dwa różne światy nie mogą ze sobą współgrać. prędzej czy później coś nawali.
Dla niej, zwykłej, prostej to historia miłości jak z bajki, najpiękniejsza jaka mogła się przydarzyć, jakby 3 metry nad niebem.
Dla niego, bogatego, mającego wszystko na skinienie, nie znającego pojęcia jakim jest walka o miłość jak i sama miłość to kolejna dziewczyna, zwykła sztuka.
Ona chce walczyć o tą miłość, naprawić wszystko między nimi.
On jest zepsuty, należy do tych którzy nie naprawiają, zepsute wrzucają do kosza i kupują nowe.
Wszystko co się przydarzyło, zdjęcia,  wspomnienia siedzą w niej cicho i spokojnie, wybuchają w pewnych trudnych momentach, kują w serce i sprawiają poczucie bezsensu życia.
On już dawno zapomniał i przestał się zastanawiać.
Jak to jest, że kocha się kogoś jednego dnia, a następnego jest dla nas niczym? Jak to jest skreślić bez wysiłku, bez drgnięcia 8 miesięcy życia przy drugim człowieku?
Tak się w ogóle da? Chyba trzeba nie mieć serca żeby tak postępować, a jednak tak wciąż jest.
Dlaczego odszedł bez słowa pożegnania? nie musiał nic wyjaśniać.. Ale czemu się nie pożegnał, zwyczajnie nie pozbawił nadziei i odszedł..
zostawił ją żeby wciąż się tliła i każdego dnia przypominała o bólu jaki towarzyszy jego utracie. żeby nie pozwalała zapomnieć i wymazać tego rozdziału z życia.
szare oczy, drżące usta.
idę. szybkim krokiem mijam ludzi, przyspieszam, biegnę, upadam, krzyczę.
wstaję.  płaczę.  odrzucam  pomoc.
SAMOTNOŚĆ- jedyne czego pragnę, szukam, potrzebuję. uciekam przed tłumem, uciekam przed myślami, uciekam przed nim.
nie mogę. coś pęka. tęsknię, wracam, wybaczam, zostaję.
MARZĘ, wierzę, chcę by tym razem było inaczej. NIE JEST.
znowu- uciekam,
bronię się, walczę. PRZEGRYWAM..

ja po prostu (za) bardzo KOCHAM..


niedziela, 24 lutego 2013

...

 pieniadze, lans, szybki samochod, markowe ciuchy i serce z kamienia. dlaczego tak ciezko zrozumiec mezczyzne, ktory jednego dnia przychyla ci nieba, a nastepnego czujesz ze nic dla niego nie znaczysz. gdzie w tym logika, jakikolwiek sens? tyle staran, pieknch slow, obietnic, planow, po to by jedna sprzeczka, jedna chwila wszystko przekreslila? dlaczego tyle razy musimy upasc zeby zrozumiec proste rzeczy.. mlodosc rzadzi sie swoimi prawami, ale dlaczego musi oznaczac niedojrzalosc, poczucie ze na wszystko bedzie jeszcze czas.. a to nie prawda. tak latwo przeoczyc to co jest najwazniejsze, co byc moze budowalo nas i dawalo szczescie. SZCZESCIE ktore jest tak ulotne, jak mydlana banka, peka w momencie i nic po sobie nie zostawia..

wiem kim jestem, znam swoja wartosc, ludziom przewraca sie w glowach kazdy ponad kazdym, tani lans i falszywy usmiech.. gdzie sie podziala zwykla ludzka empatia? zal mi was, zal tego ze zadowalacie sie takim gownem, nie chcecie walczc o nic lepszego, nie macie ambicji, smaku na cos wiecej niz chłam cieszy was bylejakosc. ! CO DO CHUJA JEST Z TYM ŚWIATEM NIE TAK?! zalosna moda ktora narzuciliscie sobie sami, okazywanie uczuc tez jest wstydem, generalnie chyba nie ma nic co nie jest obciachem. PRÓŻNOŚĆ, cholerna próżność.



sobota, 23 lutego 2013

koniec musi boleć?

zawsze trudno jest zacząć, trudno jest zacząć godzić się z końcem, gdzie koniec bywa zarazem początkiem, początkiem nowej drogi, on zazwyczaj zmienia nasze  życie, nieważne czy na gorsze czy na lepsze, ważne czy potrafimy spojrzeć na wszystko w perspektywie przebytego czasu jak na coś, co ma sens. może na początku niewidoczny, ale ma go, jak wszystko do koła.
życie jest ciężkie dla jednych bardziej dla drugich mnie, ale dzięki złym momentom doceniamy te dobre. boli rozstanie, boli śmierć, boli koniec, boli zdrada.. mnóstwo rzeczy rani. ale wszystkie je łączy utrata, jako nieodłączny element naszego życia.
straciłam kogoś bardzo ważnego, powinnam płakać, może upajać się alkoholem, żeby zapomnieć, nie wiem co ty zrobilbyś na moim miejscu. ale ja patrzac na te wszystkie szare twarze wobec mnie, zmierzające do nikąd, nie mające czego wspominać, za kim tęsknić uswiadamiam sobie ile w zyciu dostalam, mimo ze tego juz nie ma i nie wroci, to jakie piekne chwile byly mi dane, czuje sie bogatsza o cos niezwyklego co wypelnilo mnie cala i dalo mi sens do wstawania rano i usmiechania sie gdy spogladalam w lustro.
dla tego do cholery dlaczego ludzie nie potrafia postrzegac niczego w jasnych barwach?! dlaczego rozpaczaja, placzą wiecznie sie smuca?! nie ma bolu ktorego nie mozna zwalczyc zamieniajac go w optymizm.. tylko ze to oznacza DOJRZAŁOŚĆ. taka prosta zyciowa dojrzalosc, gdzies gleboko dalej jest sie rozdartym ale maska jaka przybieramy w koncu staje sie tak autentyczna ze sami w to wierzymy.
i tak znowu kogos poznajemy.. zrzucamy maskę, pozniej go tracimy i znowu ja zakladamy. ŻYCIE, szydercze, falszywe? kto wie, po prostu takie jest.