jest jeszcze coś co człowiek musi wiedzieć o łzach- nie sprawią, że pokocha Cię ktoś, kto nie kocha
Mam problem ze sobą, czy to ty masz go ze mną..
tak ciężko mi zrozumieć ten popieprzony system według, którego żyję, postępuję i utrzymuję tą chorą znajomość miedzy nami.
nie wiem o co Ci chodzi, nie wiem czego chcesz i czego oczekujesz.
SUGAR MAN SILVER MAGIC YOU CARRY
JUMPERS COKE SWEET MARY JANE
chcesz być kimś, bądź sobą
czwartek, 1 sierpnia 2013
poniedziałek, 22 lipca 2013
A niech mnie!
Zrobiłam to. Znowu pożądanie wzięło górę nad rozsądkiem.
Moje serce choć wciąż kulawe, ledwo się zabliźniło dzięki niemu, ale wspomnienia nadal są świeże.. może zbyt świeże?
Chyba zwariowałam, to miał być jeden niewinny raz, JEDEN. Sypiamy ze sobą codziennie, to jak narkotyk.
Jego ciało działa na mnie nie prawdopodobnie, jego usta, oczy, uśmiech.
Uwielbiam sprawiać żeby był zadowolony, czy to źle?
Nie należę przecież do tego rodzaju kobiet, seks i miłość muszą iść w parze, zaangażowanie, trochę czasu spędzonego razem...
Z nim jest inaczej, pożądam go cały czas, non stop o każdej porze, gdziekolwiek jestem. Przeraża mnie fakt, że mogę być dla niego nikim więcej jak tylko 'dziewczyną, z którą sypia'
Rany! Jak bardzo chcę działać na niego tak samo, jak bardzo chcę żeby on też płonął z zachwytu na mój widok, na nasze spotkania!
Wydaje mi się czy znowu utknęłam w jakimś toksycznym 'ZWIĄZKU'?
Przyjaźń, seks. ALE GDZIE UCZUCIA?
Czy kiedy to się skończy, gdy zostanę znowu sama, dam sobie radę? Jak mam zdefiniować swoje uczucia. On mnie nakręca, daje radość, zabija czas, sprawia, że się uśmiecham, że wstaję i zasypiam z myślą, że jestem cholernie szczęśliwa. Ale w gruncie rzeczy nic nas nie łączy, w każdej chwili bez słowa może odejść i nie wrócić..
Zrobiłam to. Znowu pożądanie wzięło górę nad rozsądkiem.
Moje serce choć wciąż kulawe, ledwo się zabliźniło dzięki niemu, ale wspomnienia nadal są świeże.. może zbyt świeże?
Chyba zwariowałam, to miał być jeden niewinny raz, JEDEN. Sypiamy ze sobą codziennie, to jak narkotyk.
Jego ciało działa na mnie nie prawdopodobnie, jego usta, oczy, uśmiech.
Uwielbiam sprawiać żeby był zadowolony, czy to źle?
Nie należę przecież do tego rodzaju kobiet, seks i miłość muszą iść w parze, zaangażowanie, trochę czasu spędzonego razem...
Z nim jest inaczej, pożądam go cały czas, non stop o każdej porze, gdziekolwiek jestem. Przeraża mnie fakt, że mogę być dla niego nikim więcej jak tylko 'dziewczyną, z którą sypia'
Rany! Jak bardzo chcę działać na niego tak samo, jak bardzo chcę żeby on też płonął z zachwytu na mój widok, na nasze spotkania!
Wydaje mi się czy znowu utknęłam w jakimś toksycznym 'ZWIĄZKU'?
Przyjaźń, seks. ALE GDZIE UCZUCIA?
Czy kiedy to się skończy, gdy zostanę znowu sama, dam sobie radę? Jak mam zdefiniować swoje uczucia. On mnie nakręca, daje radość, zabija czas, sprawia, że się uśmiecham, że wstaję i zasypiam z myślą, że jestem cholernie szczęśliwa. Ale w gruncie rzeczy nic nas nie łączy, w każdej chwili bez słowa może odejść i nie wrócić..
środa, 5 czerwca 2013
nie dla kasy, nie dla wygody, nie z próżności- Z MIŁOŚCI.
kotku robisz mi nieporządek w chaosie, robisz mi bałagan w nieposprzątanej głowie.
dojrzałe decyzje, trudne wybory, poważne sprawy kontra ja- beztroska, z naiwnością małej dziewczynki
życie wciąż zaskakuje na przeróżnych płaszczyznach, zmusza do wiary w cuda, oczekuje podejmowania decyzji, pokazuje najgorsze wady jak i zalety ludzkie.
kotku robisz mi nieporządek w chaosie, robisz mi bałagan w nieposprzątanej głowie.
dojrzałe decyzje, trudne wybory, poważne sprawy kontra ja- beztroska, z naiwnością małej dziewczynki
życie wciąż zaskakuje na przeróżnych płaszczyznach, zmusza do wiary w cuda, oczekuje podejmowania decyzji, pokazuje najgorsze wady jak i zalety ludzkie.
wtorek, 4 czerwca 2013
ale chandra!
tak kiepsko się czuję siedząc bezczynnie, za dużo czasu na analizowanie.
muzyka leczy moją potarganą duszę.
mimowolnie znowu zapadam się w otchłań uczuć i miłosnych zawirowań.
uzależniona jak narkoman od prochów, jak alkoholik od wódki.
bezpodstawnie się umartwiając i szukając wad!
a niech mnie! ale chandra!
tak kiepsko się czuję siedząc bezczynnie, za dużo czasu na analizowanie.
muzyka leczy moją potarganą duszę.
mimowolnie znowu zapadam się w otchłań uczuć i miłosnych zawirowań.
uzależniona jak narkoman od prochów, jak alkoholik od wódki.
bezpodstawnie się umartwiając i szukając wad!
a niech mnie! ale chandra!
wtorek, 7 maja 2013
Mówiłam wiele o uczciwości i moralności, o szczerości i zaufaniu. Krytykowałam kłamstwo i zdradę, byłam ich największym przeciwnikiem. Dzisiaj mam takie same poglądy jak wtedy, jednak teraz to ja postępuję wbrew zasadom, które kiedyś tworzyły mój światopogląd i sposób w jaki chcę żyć w obłudnym świecie.
Tak się składa, że teraz powoli dociera do mnie, że i ja stałam się elementem układanki, która tworzy zepsute i fałszywe środowisko.
Jedno jest pewne, szanuję swoich przyjaciół, jest ich garstka, ale są najważniejsi. Myślę, że nieustannie ponoszę klęskę w relacjach z mężczyznami, gdyż nie da się zbudować niczego trwałego na fałszywym fundamencie, którym nie jest ogromna chęć bycia z kimś, lecz strach prze samotnością. Strach wyklucza, dlatego nie boję się walczyć, czy angażować, jednak traktuje miłość przedmiotowo, próbuję mieć ja na siłę - w ten sposób ranię.
Uświadomiłam sobie, że wcale nie jestem lepsza niż Ty, a biorąc pod uwagę to jak nisko Cię cenię, sądzę, że dotknęłam dna. Stałam się człowiekiem niegodnym szacunku, nie godnym czyichś uczuć, ponieważ i ja nie szanuję cudzych. Trudno przyznać się sama przed sobą, ale wiem, że nic już nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Takiej nieprzeniknionej pustki nie da się zapełnić.
Tak się składa, że teraz powoli dociera do mnie, że i ja stałam się elementem układanki, która tworzy zepsute i fałszywe środowisko.
Jedno jest pewne, szanuję swoich przyjaciół, jest ich garstka, ale są najważniejsi. Myślę, że nieustannie ponoszę klęskę w relacjach z mężczyznami, gdyż nie da się zbudować niczego trwałego na fałszywym fundamencie, którym nie jest ogromna chęć bycia z kimś, lecz strach prze samotnością. Strach wyklucza, dlatego nie boję się walczyć, czy angażować, jednak traktuje miłość przedmiotowo, próbuję mieć ja na siłę - w ten sposób ranię.
Uświadomiłam sobie, że wcale nie jestem lepsza niż Ty, a biorąc pod uwagę to jak nisko Cię cenię, sądzę, że dotknęłam dna. Stałam się człowiekiem niegodnym szacunku, nie godnym czyichś uczuć, ponieważ i ja nie szanuję cudzych. Trudno przyznać się sama przed sobą, ale wiem, że nic już nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Takiej nieprzeniknionej pustki nie da się zapełnić.
czwartek, 2 maja 2013
Też czasem tak masz? Siadasz wieczorem, w ciemnym pokoju,
łzy napływają Ci do oczu, sama nie wiesz dlaczego. Nie masz konkretnego powodu
żeby to wyjaśnić, albo masz ich zbyt wiele, małych niepozbieranych. Towarzyszy
ci głęboka samotność.
Zdarzają się dni, w których radość przepełnia ci serce, czujesz, że teraz już nic się nie zepsuje, że tym razem coś ci się uda.. A jednak. Pisana Ci samotność, ból i cierpienie, podczas gdy twoi przyjaciele są w tych cholernych szczęśliwych związkach, przychodzi wieczór, a ty jesteś sama. Jego nie ma. Rozglądasz się po pokoju, pamiętasz jak razem tutaj siedzieliście. Maskotka w kącie przypomina Ci jakim był wariatem, wspólne zdjęcia o tym jaki był czuły, troskliwy, jaki IDEALNY.
Teraz przytula ją, trzyma za rękę patrzy głęboko w oczy i mówi te same bzdury o wielkiej miłości i nieopisanej wyjątkowości. Świadomość tego jak bardzo się myliłam nie pomaga, ogólnie świadomość niszczy.
Zdarzają się dni, w których radość przepełnia ci serce, czujesz, że teraz już nic się nie zepsuje, że tym razem coś ci się uda.. A jednak. Pisana Ci samotność, ból i cierpienie, podczas gdy twoi przyjaciele są w tych cholernych szczęśliwych związkach, przychodzi wieczór, a ty jesteś sama. Jego nie ma. Rozglądasz się po pokoju, pamiętasz jak razem tutaj siedzieliście. Maskotka w kącie przypomina Ci jakim był wariatem, wspólne zdjęcia o tym jaki był czuły, troskliwy, jaki IDEALNY.
Teraz przytula ją, trzyma za rękę patrzy głęboko w oczy i mówi te same bzdury o wielkiej miłości i nieopisanej wyjątkowości. Świadomość tego jak bardzo się myliłam nie pomaga, ogólnie świadomość niszczy.
Snuję tutaj moją własną teorię. Lepiej być głupcem z klapkami na oczach i pędzić co tchu przed siebie nie zważając na nic. To niekoniecznie świadczy o nas źle, może to właśnie najdojrzalsza postawa, czy też jak najbardziej protekcyjna. BEZPIECZNIE, stabilnie, pewnie- NAJLEPIEJ.
środa, 10 kwietnia 2013
jak możesz walczyć o swoje marzenia, w ogóle o swoje życie, o siebie, kiedy wszystko co dotychczas uważałeś za pewne odeszło.
z dnia na dzień tracimy, przyjaciół, bliskich, miłość- śmierć, nienawiść.
szukam wciąż odpowiedzi 'po co rano wstać, po co być, taka marna, krucha, po co?'
ale jedno jest pewne- póki szukam- ŻYJĘ.
jestem. żyję. trwam choć nieudolnie.
PO CO?
nie wiem.
wciąż liczę, że jutro będzie inne niż dzisiaj, będzie LEPSZE, będzie SENSOWNE.
z dnia na dzień tracimy, przyjaciół, bliskich, miłość- śmierć, nienawiść.
szukam wciąż odpowiedzi 'po co rano wstać, po co być, taka marna, krucha, po co?'
ale jedno jest pewne- póki szukam- ŻYJĘ.
jestem. żyję. trwam choć nieudolnie.
PO CO?
nie wiem.
wciąż liczę, że jutro będzie inne niż dzisiaj, będzie LEPSZE, będzie SENSOWNE.
Subskrybuj:
Posty (Atom)