A niech mnie!
Zrobiłam to. Znowu pożądanie wzięło górę nad rozsądkiem.
Moje serce choć wciąż kulawe, ledwo się zabliźniło dzięki niemu, ale wspomnienia nadal są świeże.. może zbyt świeże?
Chyba zwariowałam, to miał być jeden niewinny raz, JEDEN. Sypiamy ze sobą codziennie, to jak narkotyk.
Jego ciało działa na mnie nie prawdopodobnie, jego usta, oczy, uśmiech.
Uwielbiam sprawiać żeby był zadowolony, czy to źle?
Nie należę przecież do tego rodzaju kobiet, seks i miłość muszą iść w parze, zaangażowanie, trochę czasu spędzonego razem...
Z nim jest inaczej, pożądam go cały czas, non stop o każdej porze, gdziekolwiek jestem. Przeraża mnie fakt, że mogę być dla niego nikim więcej jak tylko 'dziewczyną, z którą sypia'
Rany! Jak bardzo chcę działać na niego tak samo, jak bardzo chcę żeby on też płonął z zachwytu na mój widok, na nasze spotkania!
Wydaje mi się czy znowu utknęłam w jakimś toksycznym 'ZWIĄZKU'?
Przyjaźń, seks. ALE GDZIE UCZUCIA?
Czy kiedy to się skończy, gdy zostanę znowu sama, dam sobie radę? Jak mam zdefiniować swoje uczucia. On mnie nakręca, daje radość, zabija czas, sprawia, że się uśmiecham, że wstaję i zasypiam z myślą, że jestem cholernie szczęśliwa. Ale w gruncie rzeczy nic nas nie łączy, w każdej chwili bez słowa może odejść i nie wrócić..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz