nie dla kasy, nie dla wygody, nie z próżności- Z MIŁOŚCI.
kotku robisz mi nieporządek w chaosie, robisz mi bałagan w nieposprzątanej głowie.
dojrzałe decyzje, trudne wybory, poważne sprawy kontra ja- beztroska, z naiwnością małej dziewczynki
życie wciąż zaskakuje na przeróżnych płaszczyznach, zmusza do wiary w cuda, oczekuje podejmowania decyzji, pokazuje najgorsze wady jak i zalety ludzkie.
środa, 5 czerwca 2013
wtorek, 4 czerwca 2013
ale chandra!
tak kiepsko się czuję siedząc bezczynnie, za dużo czasu na analizowanie.
muzyka leczy moją potarganą duszę.
mimowolnie znowu zapadam się w otchłań uczuć i miłosnych zawirowań.
uzależniona jak narkoman od prochów, jak alkoholik od wódki.
bezpodstawnie się umartwiając i szukając wad!
a niech mnie! ale chandra!
tak kiepsko się czuję siedząc bezczynnie, za dużo czasu na analizowanie.
muzyka leczy moją potarganą duszę.
mimowolnie znowu zapadam się w otchłań uczuć i miłosnych zawirowań.
uzależniona jak narkoman od prochów, jak alkoholik od wódki.
bezpodstawnie się umartwiając i szukając wad!
a niech mnie! ale chandra!
wtorek, 7 maja 2013
Mówiłam wiele o uczciwości i moralności, o szczerości i zaufaniu. Krytykowałam kłamstwo i zdradę, byłam ich największym przeciwnikiem. Dzisiaj mam takie same poglądy jak wtedy, jednak teraz to ja postępuję wbrew zasadom, które kiedyś tworzyły mój światopogląd i sposób w jaki chcę żyć w obłudnym świecie.
Tak się składa, że teraz powoli dociera do mnie, że i ja stałam się elementem układanki, która tworzy zepsute i fałszywe środowisko.
Jedno jest pewne, szanuję swoich przyjaciół, jest ich garstka, ale są najważniejsi. Myślę, że nieustannie ponoszę klęskę w relacjach z mężczyznami, gdyż nie da się zbudować niczego trwałego na fałszywym fundamencie, którym nie jest ogromna chęć bycia z kimś, lecz strach prze samotnością. Strach wyklucza, dlatego nie boję się walczyć, czy angażować, jednak traktuje miłość przedmiotowo, próbuję mieć ja na siłę - w ten sposób ranię.
Uświadomiłam sobie, że wcale nie jestem lepsza niż Ty, a biorąc pod uwagę to jak nisko Cię cenię, sądzę, że dotknęłam dna. Stałam się człowiekiem niegodnym szacunku, nie godnym czyichś uczuć, ponieważ i ja nie szanuję cudzych. Trudno przyznać się sama przed sobą, ale wiem, że nic już nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Takiej nieprzeniknionej pustki nie da się zapełnić.
Tak się składa, że teraz powoli dociera do mnie, że i ja stałam się elementem układanki, która tworzy zepsute i fałszywe środowisko.
Jedno jest pewne, szanuję swoich przyjaciół, jest ich garstka, ale są najważniejsi. Myślę, że nieustannie ponoszę klęskę w relacjach z mężczyznami, gdyż nie da się zbudować niczego trwałego na fałszywym fundamencie, którym nie jest ogromna chęć bycia z kimś, lecz strach prze samotnością. Strach wyklucza, dlatego nie boję się walczyć, czy angażować, jednak traktuje miłość przedmiotowo, próbuję mieć ja na siłę - w ten sposób ranię.
Uświadomiłam sobie, że wcale nie jestem lepsza niż Ty, a biorąc pod uwagę to jak nisko Cię cenię, sądzę, że dotknęłam dna. Stałam się człowiekiem niegodnym szacunku, nie godnym czyichś uczuć, ponieważ i ja nie szanuję cudzych. Trudno przyznać się sama przed sobą, ale wiem, że nic już nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Takiej nieprzeniknionej pustki nie da się zapełnić.
czwartek, 2 maja 2013
Też czasem tak masz? Siadasz wieczorem, w ciemnym pokoju,
łzy napływają Ci do oczu, sama nie wiesz dlaczego. Nie masz konkretnego powodu
żeby to wyjaśnić, albo masz ich zbyt wiele, małych niepozbieranych. Towarzyszy
ci głęboka samotność.
Zdarzają się dni, w których radość przepełnia ci serce, czujesz, że teraz już nic się nie zepsuje, że tym razem coś ci się uda.. A jednak. Pisana Ci samotność, ból i cierpienie, podczas gdy twoi przyjaciele są w tych cholernych szczęśliwych związkach, przychodzi wieczór, a ty jesteś sama. Jego nie ma. Rozglądasz się po pokoju, pamiętasz jak razem tutaj siedzieliście. Maskotka w kącie przypomina Ci jakim był wariatem, wspólne zdjęcia o tym jaki był czuły, troskliwy, jaki IDEALNY.
Teraz przytula ją, trzyma za rękę patrzy głęboko w oczy i mówi te same bzdury o wielkiej miłości i nieopisanej wyjątkowości. Świadomość tego jak bardzo się myliłam nie pomaga, ogólnie świadomość niszczy.
Zdarzają się dni, w których radość przepełnia ci serce, czujesz, że teraz już nic się nie zepsuje, że tym razem coś ci się uda.. A jednak. Pisana Ci samotność, ból i cierpienie, podczas gdy twoi przyjaciele są w tych cholernych szczęśliwych związkach, przychodzi wieczór, a ty jesteś sama. Jego nie ma. Rozglądasz się po pokoju, pamiętasz jak razem tutaj siedzieliście. Maskotka w kącie przypomina Ci jakim był wariatem, wspólne zdjęcia o tym jaki był czuły, troskliwy, jaki IDEALNY.
Teraz przytula ją, trzyma za rękę patrzy głęboko w oczy i mówi te same bzdury o wielkiej miłości i nieopisanej wyjątkowości. Świadomość tego jak bardzo się myliłam nie pomaga, ogólnie świadomość niszczy.
Snuję tutaj moją własną teorię. Lepiej być głupcem z klapkami na oczach i pędzić co tchu przed siebie nie zważając na nic. To niekoniecznie świadczy o nas źle, może to właśnie najdojrzalsza postawa, czy też jak najbardziej protekcyjna. BEZPIECZNIE, stabilnie, pewnie- NAJLEPIEJ.
środa, 10 kwietnia 2013
jak możesz walczyć o swoje marzenia, w ogóle o swoje życie, o siebie, kiedy wszystko co dotychczas uważałeś za pewne odeszło.
z dnia na dzień tracimy, przyjaciół, bliskich, miłość- śmierć, nienawiść.
szukam wciąż odpowiedzi 'po co rano wstać, po co być, taka marna, krucha, po co?'
ale jedno jest pewne- póki szukam- ŻYJĘ.
jestem. żyję. trwam choć nieudolnie.
PO CO?
nie wiem.
wciąż liczę, że jutro będzie inne niż dzisiaj, będzie LEPSZE, będzie SENSOWNE.
z dnia na dzień tracimy, przyjaciół, bliskich, miłość- śmierć, nienawiść.
szukam wciąż odpowiedzi 'po co rano wstać, po co być, taka marna, krucha, po co?'
ale jedno jest pewne- póki szukam- ŻYJĘ.
jestem. żyję. trwam choć nieudolnie.
PO CO?
nie wiem.
wciąż liczę, że jutro będzie inne niż dzisiaj, będzie LEPSZE, będzie SENSOWNE.
piątek, 22 marca 2013
spadam, upadam.
nic nie czuje, zapadam w bezruchu, trace kontrole, zupelna stagnacja.
cierpienie, rozgoryczenie - krzyczę milcząc.
nieme wycie z bólu rozrywa od środka. wszystko straciło barwy, trzęsące się dłonie nie mogące utrzymać papierosa, oczy zapuchnięte
100% uwagi na niej- ZDRADA
chcesz nienawidzic, kochasz jeszcze bardziej.
zdeptano uczucia, zdeptano serce, PONIŻONO CZŁOWIEKA.
nie moge juz ufac, nie moge juz kochac.
nie potrafie czuć. nie ma emocji. jest pustka przeplatana bolem w nieoczekiwanych chwilach slabosci i naplywach wspomnien.
dotarło, jestem swiadoma- porzucona.
nic nie czuje, zapadam w bezruchu, trace kontrole, zupelna stagnacja.
cierpienie, rozgoryczenie - krzyczę milcząc.
nieme wycie z bólu rozrywa od środka. wszystko straciło barwy, trzęsące się dłonie nie mogące utrzymać papierosa, oczy zapuchnięte
100% uwagi na niej- ZDRADA
chcesz nienawidzic, kochasz jeszcze bardziej.
zdeptano uczucia, zdeptano serce, PONIŻONO CZŁOWIEKA.
nie moge juz ufac, nie moge juz kochac.
nie potrafie czuć. nie ma emocji. jest pustka przeplatana bolem w nieoczekiwanych chwilach slabosci i naplywach wspomnien.
dotarło, jestem swiadoma- porzucona.
piątek, 1 marca 2013
nieważne jak by się starać dwa różne światy nie mogą ze sobą współgrać. prędzej czy później coś nawali.
Dla niej, zwykłej, prostej to historia miłości jak z bajki, najpiękniejsza jaka mogła się przydarzyć, jakby 3 metry nad niebem.
Dla niego, bogatego, mającego wszystko na skinienie, nie znającego pojęcia jakim jest walka o miłość jak i sama miłość to kolejna dziewczyna, zwykła sztuka.
Ona chce walczyć o tą miłość, naprawić wszystko między nimi.
On jest zepsuty, należy do tych którzy nie naprawiają, zepsute wrzucają do kosza i kupują nowe.
Wszystko co się przydarzyło, zdjęcia, wspomnienia siedzą w niej cicho i spokojnie, wybuchają w pewnych trudnych momentach, kują w serce i sprawiają poczucie bezsensu życia.
On już dawno zapomniał i przestał się zastanawiać.
Jak to jest, że kocha się kogoś jednego dnia, a następnego jest dla nas niczym? Jak to jest skreślić bez wysiłku, bez drgnięcia 8 miesięcy życia przy drugim człowieku?
Tak się w ogóle da? Chyba trzeba nie mieć serca żeby tak postępować, a jednak tak wciąż jest.
Dlaczego odszedł bez słowa pożegnania? nie musiał nic wyjaśniać.. Ale czemu się nie pożegnał, zwyczajnie nie pozbawił nadziei i odszedł..
zostawił ją żeby wciąż się tliła i każdego dnia przypominała o bólu jaki towarzyszy jego utracie. żeby nie pozwalała zapomnieć i wymazać tego rozdziału z życia.
Dla niej, zwykłej, prostej to historia miłości jak z bajki, najpiękniejsza jaka mogła się przydarzyć, jakby 3 metry nad niebem.
Dla niego, bogatego, mającego wszystko na skinienie, nie znającego pojęcia jakim jest walka o miłość jak i sama miłość to kolejna dziewczyna, zwykła sztuka.
Ona chce walczyć o tą miłość, naprawić wszystko między nimi.
On jest zepsuty, należy do tych którzy nie naprawiają, zepsute wrzucają do kosza i kupują nowe.
Wszystko co się przydarzyło, zdjęcia, wspomnienia siedzą w niej cicho i spokojnie, wybuchają w pewnych trudnych momentach, kują w serce i sprawiają poczucie bezsensu życia.
On już dawno zapomniał i przestał się zastanawiać.
Jak to jest, że kocha się kogoś jednego dnia, a następnego jest dla nas niczym? Jak to jest skreślić bez wysiłku, bez drgnięcia 8 miesięcy życia przy drugim człowieku?
Tak się w ogóle da? Chyba trzeba nie mieć serca żeby tak postępować, a jednak tak wciąż jest.
Dlaczego odszedł bez słowa pożegnania? nie musiał nic wyjaśniać.. Ale czemu się nie pożegnał, zwyczajnie nie pozbawił nadziei i odszedł..
zostawił ją żeby wciąż się tliła i każdego dnia przypominała o bólu jaki towarzyszy jego utracie. żeby nie pozwalała zapomnieć i wymazać tego rozdziału z życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)